____________________________________________________________
Zagrał żyjącego w XV-wiecznej Francji adwokata,
który jest obrońcą zwierząt oskarżonych o popełnienie przestępstw.
Jego filmową partnerką była Gwinny – dość niesubordynowana maciora,
krzyżówka dzika ze świnią, która dwukrotnie ugryzła na planie innego aktora.
Colina na szczęście uwielbiała, bo między ujęciami drapał ją za uchem.
____________________________________________________________
Ten cytat idealnie opisuje całą książkę: absurd.
Nie
ukrywam, że Colina Firtha darzę wielką miłością (nie tylko za pana
Darcy'ego) i nie powiem o nim złego słowa. Jednak książka o nim jest...
słaba.
Treść
mało ciekawa, styl pisania słaby, brak udziału Colina, brak
ciekawostek, brak chociaż jednego zdjęcia... Generalnie książka sprawia
wrażenie napisanej na siłę i bez pomysłu. Brak jakiejkolwiek
chronologii, jakiegokolwiek polotu.
Na
początku akapitu Sandro Monetti pisze, że Colin bardzo się ucieszył,
gdy po sukcesie "Dumy i uprzedzenia"z Hollywood zaczęły sypać się
propozycje, bo dotychczas jego kariera w Ameryce raczej kulała.
Wymienia, jakie produkcje były zainteresowane panem Darcy, a kończąc
akapit, wrzuca takie zdanie:
____________________________________________________________
Hollywood miało na niego wyraźną ochotę, ale on nie odwzajemniał tych uczuć.
____________________________________________________________
Gdzie tu sens?, gdzie logika?
Dalej,
ciągnący się na pięć stron wywód niejakiej Sarah Symonds o tym,
dlaczego nie lubi Colina i dlaczego jej zdaniem Livia jest jego
służebnicą a nie żoną. Warto nadmienić, że owa pani jest założycielką
międzynarodowej grupy wsparcia dla kobiet kochanek. Została celebrytką
dzięki licznym romansom z żonatymi gwiazdorami. Wniosek, dlaczego nie
trawi faceta od dwudziestu lat wiernego jednej kobiecie, nasuwa się sam.
Cytowanie takiej osoby w biografii jest, moim zdaniem, nie na miejscu.
W rozdziale pt. "Colin na kozetce" wypowiada się doktor Yvonne Thomas, najbardziej rozchwytywana psycholożka w Los Angeles.
____________________________________________________________
Colin Firth nie jest jej pacjentem,
ale pracowała z wieloma hollywodzkimi aktorami i będąc ekspertem,
wniosła ważny wkład w zawartość tego rozdziału.
____________________________________________________________
I
następuje dokładnie dwadzieścia jeden stron bełkotu na temat psychiki
Colina Firtha. Serio? Kurcze, serio?! Ja przeczytałam w swoim życiu
mnóstwo książek. Ale czy to daje mi prawo do oceny i pisania recenzji
książki bez zapoznania się z jej treścią, jedynie na podstawie okładki i
tekstu na odwrocie? Gdyby tak było, ominęłabym tę marną próbę biografii
fantastycznego aktora dalekim łukiem.
Przed
przystąpieniem do lektury przeczytałam opinię, że ta książka to prezent
dla fanów Colina. Kompletnie się z tym nie zgadzam! Nie chcę dostawać
takich prezentów! To jak zgniłe jajo w ozdobnej torebce.
Jedyne, co czuję po przeczytaniu "Colin Firth. Zostać królem" to złość i wielki smutek, że ktoś aż tak bardzo to zmaślił.
Sandro Monetti, Colin Firth. Zostać królem, wyd. W.A.B., 2014.

Komentarze
Prześlij komentarz